Naruto ukryty za rogiem, obserwował czekającego na niego Sasuke. Cały czas się wahał czy w ogóle powinien pojawić się na tym spotkaniu. Po wczorajszych wydarzeniach, miał ochotę uciekać gdzie pieprz rośnie i nigdy już tu nie wracać, jednak coś go ciągnęło do tego faceta. Chciał zobaczyć jaki on jest? Dlaczego? Sam nie wiedział.
Po raz kolejny przyjrzał mu się i musiał przyznać, że wyglądał... No cholera, wyglądał jak jakiś model. Niby ubrany zwyczajnie, czarny dopasowany podkoszulek i równie ciemne jeansy a i tak miało się wrażenie, że dopiero zszedł z wybiegu. Idealnie ułożone włosy delikatnie rozwiewane przez wiatr i ta zacięta mina. Stał oparty o swojego czarnego mustanga i co jakiś czas sprawdzał godzinę. Obserwowała go każda mijająca go dziewczyna, a co odważniejsze próbowały zaczepiać, jednak natrafiały jedynie na chłodne spojrzenie jego pięknych oczu.
Naruto również zerknął na wyświetlacz telefonu. Do wyznaczonej godziny miał jeszcze pięć minut. Nie, nie da rady! Wraca do domu i nie wyjdzie z niego do końca świata.
- Naruko, co tu tak stoisz? - Tenten położyła jej dłoń na ramieniu.
- Ależ mnie wystraszyłaś! - Naruto aż podskoczył ze strachu, odwracając się w jej stronę. - Co ty tu robisz? - próbował wyrównać oddech.
- Idę do Nejiego. Aha i wszystko jasne! - Zaśmiała się, wyglądając zza rogu. - Na co czekasz?
- Nie powinnam tam iść - odparł, skubiąc skrawek swojej koszulki. Naprawdę nie powinien.
- Co ty gadasz? Jeśli ci się ten facet podoba to do dzieła! Co złego może się stać? - Tenten nadal uważała, że Sasuke jest dziwny, jednak po tym jak wczoraj stanął w jej obronie, widać było że mu zależy. - Słuchaj nie przejmuj się ani Sakurą ani Ino. Spróbuj? Co masz do stracenia? Jak facet okaże się dupkiem to go rzucisz, a jak będzie fajny to... - uśmiechnęła się znacząco. - Zabaw się trochę! No idź! - pchnęła ją z całej siły zmuszając do opuszczenia kryjówki. - Powodzenia! - uśmiechnęła się chowając aby Sasuke jej nie zauważył.
Naruto mało nie poleciał jak długi i chciał się z powrotem ukryć, jednak było już za późno. Sasuke już go zauważył i podążał mu na spotkanie. Twarz Sasuke ozdobił delikatny uśmiech, kiedy skrzyżował wzrok z Naruko. Wyglądała zupełnie inaczej niż w pracy, ubrana w jasne spodnie, pomarańczowy t-shirt i wygodne trampki. Wyglądała na przestraszoną i niepewną. Czyżby chciała go wystawić?
- Cześć Naruko, ślicznie wyglądasz - nachylił się całując jej policzek. Miał w głowie milion wariacji ich spotkania. Miejsc które chciałby jej pokazać aby wywrzeć dobre wrażenie. Musi ją przekonać, że nie jest tym za kogo wszyscy go uważają. To tylko pozory, aby odstraszyć niepożądanych ludzi. - To co, gotowa?
Naruto zadrżał kiedy poczuł jego usta na policzku a w nozdrza uderzył go mocny, choć niezwykle przyjemny, zapach jego wody po goleniu. Musi szybko się pozbierać i jakoś go zniechęcić aby po tym spotkaniu, nie chciał go więcej widzieć.
- Czekaj... Czy to? - Dopiero teraz zwrócił uwagę czym przyjechał Sasuke. - Nie mów mi, że to Mustang Boss 429 Fastback z '69? - Obchodził powoli auto, pieszcząc delikatnie linie nadwozia. Do tej pory widział je tylko na zdjęciach a zawsze podobały mu się stare amerykańskie klasyki, choć jeszcze nigdy nie miał okazji zobaczyć żadnego na żywo. A teraz miał możliwość nie tylko podziwiania go a nawet przejechania się.
- Znasz się na tym? - Sasuke był mocno zdziwiony. Jeszcze nigdy nie spotkał dziewczyny, która kojarzyłaby w ogóle jaka to marka, a Naruko wie nawet co to za model.
- Nie tyle co znam, ale... - poderwał głowę do góry. - Jaki ma silnik? Bo nie uwierzę, że S-Code.
- Nie... - Sasuke był coraz bardziej zaskoczony - K-Code V-8.
- No to nieźle! - gwizdnął z podziwu. - Ale czekaj. Czy te jednostki nie były dla Shelby GT 350?
- Owszem - odparł podchodząc do niej bliżej. - Skąd to wszystko wiesz?
- Lubię stare amerykańskie muscle car's. - Odparł zmieszany. - Ale jeszcze nie miałam okazji...
- Więc zapraszam. - Sasuke uśmiechnął się otwierając jej drzwi. Naprawdę Naruko zaskakiwała go coraz bardziej.
Naruto rozglądał się po wnętrzu auta. Skórzane wygodne fotele, chromowe wykończenia, normalnie jak w katalogu. I te charakterystyczne mruczenie silnika. Jakby pod maską mruczał wielki kot. Naruto nie mógł przestać się uśmiechać. Zawsze marzył aby móc zobaczyć na własne oczy takie cacko, a teraz siedzi w nim i jedzie... Spojrzał na siedzącego obok Sasuke i od razu uśmiech mu zbladł. Nie powinno go tu być.
- Coś się stało? - Sasuke spostrzegł tą zmianę.
- Co? Nie, nic takiego! Tak tylko myślę... - Urwał widząc jego zmartwioną minę. Akurat stali na światłach. - To gdzie jedziemy? - Spytał przełykając głośno ślinę.
- A na co masz ochotę? - Uśmiechnął się lekko. Było mu wszystko jedno gdzie spędzą czas, byleby razem. Spełni każdą jej zachciankę, nawet najbardziej absurdalną.
- To niczego nie zaplanowałeś? - Naruto zmrużył oczy. Czy to jakiś podstęp z jego strony? Jak można zapraszać dziewczynę na randkę i niczego nie planować? Przecież to nie dorzeczne! On zawsze miał wszystko... Zaraz, chwila! O czym w ogóle myśli! Jaka randka?! Przecież on nie jest dziewczyną.
- Przeciwnie! - Odparł nieco zirytowany Sasuke. - Mam mnóstwo pomysłów, ale chciałem znać twoje zdanie.
- ZOO - odparł po chwili Naruto. Nie mógł wpaść na mniej romantyczne miejsce.
- ZOO? - powtórzył zdziwiony Sasuke. Tego nie miał na swojej liście, ale skoro Naruko chce tam iść, to trudno.
- Tak, do ZOO. Dawno tam nie byłam - odparł zaplatając ręce na piersi.
- Zatem niech będzie ZOO. Dla ciebie wszystko! - puścił jej oczko.
Naruto musiał przyznać, że świetnie się bawił. Okazało się, że Sasuke ma poczucie humoru i wcale nie przeszkadzały mu jego wygłupy. Śmiali się do rozpuku, czym zwracali na siebie uwagę innych zwiedzających, jednak im to w ogóle nie przeszkadzało. Po kilku godzinach ciągłego łażenia, usiedli w niewielkiej kafejce aby chwilę odpocząć. Naruto zamówił kawę i wielki puchar lodów.
- Jesteś naprawdę jedyna w swoim rodzaju! - Parsknął Sasuke widząc jak pochłania deser. Rzadko wychodził z jakąkolwiek dziewczyną, ale jeśli już mu się to zdarzało zawsze tylko narzekały, że nie chce im się tyle chodzić, a co do jedzenia ograniczały się do wody i sałatki. Naruko była inna. Taka prawdziwa, szczera i miała niesamowite poczucie humoru. Jeszcze nigdy tak się nie uśmiał jak przy niej.
- Co cię tak dziwi? - Naruto spojrzał na niego, oblizując łyżeczkę. - Głodna jestem a tu nie ma nic innego - wzruszył ramionami. Poczuł się przy nim tak swobodnie, że całkowicie zapomniał o próbie zniechęcenia go do siebie. Co więcej, naprawdę zaczął go lubić.
- Naruko, mam pytanie? - Spojrzał na nią uważnie.
- Wal - odparł, nawet na niego nie patrząc.
- Po co nosisz soczewki? - Już od pierwszego spotkania nurtowała go ta sprawa. Chciał wiedzieć jaki jest ich prawdziwy kolor.
- Hmm? - Naruto musiał chwilę się zastanowić. - Jakie soczewki? Ja nie nosze żadnych soczewek. - Dodał po chwili, widząc zmieszanie na twarzy Sasuke.
- To twój naturalny kolor? - Nie mógł uwierzyć.
- Ponoć mam je po ojcu. - Dodał wygrzebując końcówkę lodów.
- Ponoć? - Sasuke coraz mniej z tego rozumiał.
- Moi rodzice zginęli jak miałam nie cały roczek. Wychowywał mnie chrzestny i on tak mówił...
- Tak mi przykro. - Sasuke się zmieszał. On pamięta rodziców jak przez mgłę, ale jednak pamięta. Później, póki Itachi nie dorósł, zajmował się nimi wujek, ale zawsze miał brata obok siebie. A Naruko?
- Wiesz, czasem myślę jakby to było gdyby żyli, ale teraz... -przerwał - Nawet nie wiem dlaczego ci to wszystko mówię. - Naprawdę nie rozumiał dlaczego zwierzył mu się tak łatwo. W zasadzie tylko kilkoro jego przyjaciół wie o jego przeszłości i to tylko dlatego ze znają się od lat. Jeszcze nigdy nie wspominał o rodzicach przy kimś obcym. - O cholera, późno już! - spojrzał na zegarek. - Za godzinę zaczynam zmianę a muszę się jeszcze przygotować. Odwieziesz mnie? - spojrzał błagalnie.
- Dziś też pracujesz? Myślałem... - Zdziwił się. Miał nadzieję, że ten wieczór spędzą razem. A może nie tylko wieczór.
- Nie mam wyjścia! - Naruto uśmiechnął się. - Rachunki same się nie zapłacą. - Dopił jednym haustem kawę. - Ale się objadłam. Ups! Przepraszam. - Zasłonił usta kiedy mu się odbiło.
Sasuke uśmiechnął się i pokręcił głową z niedowierzaniem. Ona naprawdę jest pełna niespodzianek. Kiedy opuszczali już ZOO, przy głównej bramie Naruto potknął się i tylko dzięki refleksowi Sasuke nie spotkał się z podłożem.
- Uważaj - szepnął, Sasuke przytulając ją do siebie. Patrzył w jej błękitne oczy i nie mógł się powstrzymać przed pocałowaniem jej. Miał na to ochotę przez cały czas jaki razem spędzili ale Naruko ciągle mu się wymykała. Już prawie czuł, słodki smak jej ust, gdy nagle popchnęła go w stronę samochodu.
- Jedziemy, bo się jeszcze spóźnię do pracy. - Naruto desperacko chciał zniknąć z pola widzenia. Obejrzał się jeszcze raz, tak dla pewności. - Kurwa - przeklną w myślach widząc jak usta przyjaciela układają się niemo w jego imię, a twarz wyraża czyste zdumienie.
- Shika, coś się stało? - Temari powiodła wzrokiem, tam gdzie patrzył jej chłopak.
- Chyba powinienem się położyć - odparł kręcąc głową. To niemożliwe żeby właśnie widział Naruto, w babskich ciuchach, prawie całującego się z jakimś facetem. To muszą być skutki podróży, albo jeszcze nie wytrzeźwiał po imprezie sprzed tygodnia.
- Nie wykręcisz się! - Temari pociągnęła go kasy. Jej chłopak czasem był naprawdę okropny!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz